Jawność jest cnotą


Nie ukrywam, że jestem przeciwnikiem tzw. RODO. Rozporządzenie, które teoretycznie zostało stworzone na rzecz szczytnej idei ochrony danych osobowych, stało się wytrychem dla wszystkich tych, którzy mają coś do ukrycia. Z dnia na dzień pojawiło się bardzo szerokie pole umożliwiające w zasadzie kompletną anonimowość i kompletnie bezkarne przepadnięcie niczym kamień w wodę. To znaczy teoretycznie, bo w praktyce dane osobowe nadal są szeroko dostępne. Tyle, że teraz dotyczy to tych, dla których ograniczenia prawne nie istnieją. Ochrony więc tak naprawdę nie ma żadnej, za to absurdów cała masa. Nie wiesz jak wykręcić się od podania informacji o swym szefie/podwładnym/żonie/mężu/bracie/siostrze/sąsiedzie/koledze etc.? Powołaj się na RODO, bez wchodzenia co to naprawdę jest.

Ale okazuje się, że to jeszcze pół biedy i zawsze może być gorzej. Oto bowiem prezydent Andrzej Wnuk udzielił wywiadu witrynie portalsamorzadowy.pl. Wywiadu, w którym szczególnie dziwna była pierwsza połowa, dlatego postanowiłem przedrukować ją w całości:

Co jakiś czas wraca kwestia oświadczeń majątkowych. Wiemy, że samorządowcy różnie wypełniają oświadczenia majątkowe. Część bardzo szczegółowo, inni zdawkowo.

Prezydent Zamościa Andrzej Wnuk: – To bardzo ciekawy temat. Uważam, że jawność oświadczeń majątkowych wycięła z rady miasta najbardziej przedsiębiorcze, najlepsze jednostki.

To znaczy, że mają coś do ukrycia?

Nie o to chodzi. Przez wiele lat byłem przedsiębiorcą i prowadziłem działalność gospodarczą. Wystarczy wpisać moje imię i nazwisko w internecie i znajdzie się mój adres zamieszkania. Pokazuje się też zeznanie majątkowe, gdzie są wszystkie składniki majątku. Lekarze czy prawnicy, którzy mają zgromadzony majątek, nie chcą dzielić się wiedzą na ten temat ze względu na obawy co do swojego bezpieczeństwa.

Oświadczenia majątkowe powinny być niejawne. Gdyby były sprawdzane przez odpowiednie służby, ale nie upubliczniane, to więcej inteligentnych osób pracowałoby w samorządności.

Powiedzieć, że nic nie rozumiem z tych wypowiedzi, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Dobre kilka godzin zajęło mi przeanalizowanie tych słów prezydenta Wnuka. Trochę wyjaśnił to w środę w komentarzu na Facebooku: „Nie jestem przeciwko oświadczeniom majątkowym a przeciwko ich jawności – w uzasadnionych przypadkach (np. gdy łatwo określić, gdzie ktoś mieszka). Oświadczenie majątkowe dotyczy majątku zgromadzonego najczęściej przed objęciem funkcji publicznej. Zarobki to zupełnie co innego, ustala to rada, w formie uchwały, są jawne. Ps. problem nie dotyczy mnie osobiście, bo ja od pięciu lat wszystko ujawniam. Problem dotyczy lekarzy, prawników, przedsiębiorców, którzy z tego powodu nie garną się do polityki”.

Może zatem po kolei… Rzecz pierwsza: w samych oświadczeniach majątkowych dostępnych publicznie dane adresowe są zamazane. Innymi słowy – jeśli można określić, gdzie mieszka dana osoba, to akurat oświadczenie majątkowe nie jest źródłem, z którego można to ustalić w sposób najłatwiejszy. Ciężko zresztą znaleźć przypadki, w których fakt zamieszczenia danych o posiadanym majątku rzeczywiście zaszkodził konkretnym osobom. Obawy to jednak zdecydowanie za mało. Nie mówiąc już, że w tak małym mieście jak Zamość, gdzie ludzie ze świecznika są znani bardzo dobrze opinii publicznej, to tym bardziej nietrafiony argument. Rzecz druga: właśnie o to chodzi, aby opinia publiczna wiedziała czy dana osoba wchodzi do lokalnej polityki dla pieniędzy, czy niekoniecznie. A można to zweryfikować wyłącznie porównując majątek z początku kariery w samorządzie z tym w kolejnych latach. Tak się składa, że zamojska polityka składała się i nadal składa w pewnej części z ludzi, którzy z tej działalności rzeczywiście zrobili sobie główne źródło utrzymania. Można w tym gronie znaleźć również osoby na stanowiskach nader dla miasta istotnych. Rzecz trzecia: dzięki oświadczeniom majątkowym można dowiedzieć się też m.in. w jaki sposób gospodarzy się majątkiem obecnie posiadanym. Przypomnę tylko pewną byłą panią wicedyrektor jednego z wydziałów, która potrafiła rocznie zarobić niemal 100 tysięcy złotych i nie odłożyć dosłownie niczego – ani w gotówce, ani w innym majątku. Rzecz czwarta: proszę sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach oświadczenia majątkowe stawały się elementem życia publicznego w Polsce. I na co miały być remedium. Czy spełniły swoje zadanie? Moim zdaniem w większości tak, a obowiązują przecież od kilkunastu lat, więc stanowią już stały element naszego krajobrazu politycznego. Nie wierzę, że właśnie przez nie coraz trudniej znaleźć osoby chętne do pracy w samorządzie.

Rzecz piąta: ostrożnie z tymi motywami. Rozmawiałem niedawno z pewnym przedsiębiorcą, który rozważał start w ostatnich wyborach do zamojskiej Rady Miasta. Zrezygnował z tego jednak, gdyż w razie otrzymania mandatu musiałby ujawnić m.in. swoje dość spore zadłużenie. A tego nie chciał robić głównie z obawy przed wykorzystaniem wspomnianego faktu przez konkurencję, gdyż na co dzień ten pan nie daje po sobie poznać, że ma jakiekolwiek długi. Ja osobiście takiego strachliwego radnego bym nie chciał.

No i rzecz szósta: prezydent Wnuk ma dokładnie takie samo zdanie na ten temat jak jego niedawny kontrkandydat w wyborach Sławomir Ćwik. Z tą różnicą, że obecny radny wyraził taką opinię jeszcze przed wyborami w wywiadzie ze mną. Jednakże nie spodobało się to wyborcom. Nie sądzę zatem, aby i tym razem mieli odmienną odpowiedź.

Zamość onLine / 2019-02-28