Kolejowe 500+ czy rzeczywista zmiana?


Niedawno kraj żył konwencją Prawa i Sprawiedliwości, w trakcie której prezes tej partii ogłosił, że Polska ma się świetnie i można Naród obsypać prezentami. Tedy jednym obiecał 500+ również na pierwsze dziecko, innym „trzynastkę” w równej wysokości (w tym także tym, którzy dostają emeryturę wartą tyle, co zgrzewka wody mineralnej – teraz się władza głowi co z tym zrobić), jeszcze innym zwolnienie z podatku, a całemu krajowi przywrócenie połączeń autobusowych tam, gdzie zostały zlikwidowane. I choć nie wiem na ile można z tym wydarzeniem łączyć pismo, jakie grupa „Pociągiem do Hrubieszowa” otrzymała z Ministerstwa Infrastruktury, to intuicja podpowiada mi, że zbieżność w czasie może nie być przypadkowa.

Pismo to teoretycznie stanowi odpowiedź na zapytanie ze stycznia, w którym opisany został obecny stan rzeczy związany z kolejową komunikacją pasażerską na Zamojszczyźnie i Ziemi Hrubieszowskiej – w kontekście oczywiście niedobrej zmiany, jaka stała się ciałem w grudniu. Zamiana łącznika wagonowego na szynobus – jak wielu przewidywało – nie jest dobrym rozwiązaniem, co pokazała już praktyka. Pytaliśmy jednocześnie – jako „PdHr” – dość konkretnie o możliwości taborowe, jakie przewoźnik, czyli PKP Intercity, ma w zakresie utrzymania połączenia jako lokomotywę plus wagony. No i całkiem niespodziewanie przed kilkoma dniami przeczytaliśmy w odpowiedzi, że… resort nasz pogląd jak najbardziej podziela.

Całość dokumentu mogą Państwo przeczytać na Facebooku na stronie naszej grupy. W największym skrócie:

Po pierwsze: od 9 czerwca możliwy będzie powrót bezpośredniego pociągu IC z Hrubieszowa do Jeleniej Góry, obsługiwanego zmodernizowanymi wagonami PKP Intercity. Warunkiem jest terminowa realizacja napraw lokomotyw spalinowych SU160 przez należącą do Polskiego Funduszu Rozwoju fabrykę PESA Bydgoszcz. To oczywiście samo w sobie może wydawać się jedynie truizmem, natomiast tak się składa, że już obecnie z ilością lokomotyw SU160 będących w dyspozycji PKP Intercity jest zdecydowanie lepiej, niż było w grudniu 2018 roku. Ergo – rosną nadzieje, że podczas wakacji będzie można dojechać do naszego regionu bez konieczności dokonywania zniechęcającej przesiadki w Rzeszowie.

Po drugie: w korekcie rocznej od 9 czerwca do 2 września może zostać uruchomiony pociąg TLK z przystanku Zamość Wschód do Warszawy Zachodniej, o ile dostępność sprawnych lokomotyw spalinowych SU160 będzie się zwiększać. Byłby to łącznik do pociągu TLK „Zamoyski”, który kursuje obecnie z Lublina. Byłoby naprawdę dobrze, gdyby ów TLK „Zamoyski” skomunikowałby się z IC „Hetman” Hrubieszów – Jelenia Góra na stacji w Zamościu lub Zawadzie. Pamiętać należy, że teraz z Lublina do Warszawy jedzie się pociągiem niestety długo (za sprawą kłopotów z modernizacją szlaku przez Puławy i Dęblin), przez co na samym początku to połączenie jeszcze zbyt atrakcyjne nie będzie. Jeśli jednak się utrzyma i pojawi się również w kolejnym rozkładzie jazdy, to taka alternatywa na dojazd do stolicy może być w przyszłości całkiem zachęcająca.

Brzmi to wszystko bardzo obiecująco, ale tak się składa, że nieco więcej konkretów uchyla już teraz powoli wprowadzany w wyszukiwarki internetowe rozkład jazdy na okres wakacyjny. Widać w nim, że jak dotąd nie jest zarezerwowany czas na przełączanie wagonów IC „Hetman” do IC „Chełmoński” w Rzeszowie – ergo PKP Intercity takiej opcji na poważnie wcale nie zakładało, przynajmniej do całkiem niedawna. Zakładało za to całkiem poważnie pociąg Zamość – Warszawa, aczkolwiek jego czas przejazdu do Warszawy około 5 i pół godziny oraz powrotny wynoszący około 6 godzin i kwadrans są gorsze nawet niż to, co oferowały pośpieszne w roku 2008, które traciły czas na dwa „obroty” w Zwadzie i Rejowcu oraz przełączania wagonów w Lublinie. Oczywiście to wszystko wnioski wyciągane na podstawie planów rozkładowych, które mogą zostać zmienione. Niemniej warto mieć je na uwadze, aby trafić z poprawą sytuacji tam, gdzie akurat tego najbardziej potrzebują.

Innymi słowy – prawdopodobnie nasz region może coś realnego otrzymać. Można powiedzieć, że stanie się to trochę na zasadzie kozy rabina i będzie to w pełni prawda. Należy o tym pamiętać również w kontekście wyborów, bo od grudnia „zyskaliśmy” całkiem sporą grupę rozczarowanych pasażerów, których trzeba będzie od nowa przekonać do korzystania z pociągu. Z doświadczenia wiemy, że to nie będzie łatwe, za to tym trudniejsze, jeśli nie będziemy mieli jasnego przesłania, że podobne historie już się nie pojawią.

Natomiast – zachowując w pamięci te niedobre elementy – jeśli te zapowiedzi okażą się prawdziwe, mówmy o ponownej reaktywacji kolei dalekobieżnej. Dołóżmy od siebie maksymalnie dużo, aby ten powrót był rzeczywiście udany – chociażby na miarę ubiegłorocznych wakacji, gdzie często zdarzały się dni, w których „hrubieszowska” grupa wagonów jechała do/od Rzeszowa zapełniona w 100 procentach. Warto to powtórzyć, aby ów powrót utrwalić.

Zamość onLine / 2019-03-07