Pokaz antyreligijnej głupoty


Co Państwo czują, gdy słyszą, że Zamość w czymś jest pierwszy? Albo przynajmniej w ścisłej czołówce? Poza oczywiście jako takim zainteresowaniem, bo nie wierzę, że wiadomość o rodzinnym mieście przyjmują Państwo obojętnie. Ja zawsze wtedy odruchowo zwracam baczniejszą uwagę o co konkretnie chodzi. Bo też i nie zawsze są to rzeczy przyjemne, z których przypomnę jedynie zestawienie dotyczące wymogów dla honorowych krwiodawców konieczne do darmowego korzystania z naszej komunikacji miejskiej, o którym pisałem na początku bieżącego roku.

Ale zdarzają się też wydarzenia odmiennej natury. Nie byłem wprawdzie zachwycony, kiedy na Rynku Wielkim był bity rekord Guinessa w liczbie osób jednocześnie tańczących „belgijkę”, ale było to raczej zdegustowanie faktem, że był to jedyny widoczny efekt działań ówczesnej Młodzieżowej Rady Miasta aniżeli tamtym pomysłem. Teraz zaś okazuje się, że mamy w Zamościu inicjatywę, którą raczej rzadko można spotkać w innych ośrodkach. I to nawet zdecydowanie większych.

Otóż moja niedawna parafia, czyli kościół pw. św. Krzyża, wpadła w tym roku na pomysł, by w każdy piątek – również poza okresem Wielkiego Postu – była tam odprawiana Droga Krzyżowa. Co tydzień o godzinie 17 osoby, które chcą rozważyć wstęp do najważniejszego wydarzenia w historii Kościoła (bo nie byłoby zmartwychwstania bez śmierci Chrystusa), mogą przyjść do świątyni i oddać się refleksyjnej modlitwie przy czytanych rozważaniach. Całość odbywa się we wnętrzu budynku, więc świat zewnętrzny nie odczuwa z tego powodu żadnych trudności.

To znaczy tak mi się wydawało, że nie odczuwa. Czytając bowiem opinie zamościan pod doniesieniami medialnymi na ten temat dosłownie czułem, jak mi się wszystko wylewa ze środka. Naprawdę niewielu wypowiadało się w sieci jak przystało na ludzi inteligentnych. Zdecydowanie więcej mieliśmy komentarzy chamskich, pełnych wyzwisk od ciemnogrodu czy uprawiania magii. A nawet zdarzały się określenia od wydawałoby się osób wierzących, którym „droga krzyżowa wystarczy raz do roku”. Tak jakby brakowało im podstawowej wiedzy, jakoby droga krzyżowa była odprawiana każdego wielkopostnego piątku niemal w całym kościele, jak również, że nie ma żadnego przepisu, który nakazywałby zamykanie tego nabożeństwa tylko we wspomnianym czasie. Wszystko skupiało się na wyszydzeniu osób, którym taka forma praktykowania wiary odpowiada oraz samej parafii, która postanowiła ją organizować nie tylko w Wielki Post.

Gdybym swoją wiedzę o świecie opierał o wszelkiego rodzaju teorie spiskowe, zacząłbym dopatrywać się w tym którejś z kolejnych faz walki z Kościołem. Ale nie opieram, dlatego moja opinia będzie dla zamościan dużo gorsza. Bo cała historia dowodzi niestety, że tego rodzaju hasła, jak zacytowane wyżej, płyną wyłącznie z głupoty osób je wypowiadających. Głupoty połączonej z ignorancją powstałą na skutek zwykłego lenistwa. Brzmi to tym gorzej, że chodzi o ludzi uważających siebie za postępowych, w przeciwieństwie do tych, którym sprawy kościelne są bliższe z praktyki. Jak widać, różne są oblicza postępu.

Zamość onLine / 2019-05-09