Nie udźwignęli ciężaru finału


Za chwilę czeka nas koniec sezonu piłkarskiego. Sezonu dla Hetmana udanego do tego stopnia, że awans do III ligi już przed startem rundy wiosennej wydawał się formalnością, a przypieczętowany oficjalnie został kilka tygodni temu. Można więc było uznać, że pozostałe mecze grane są już pod kątem przyszłego sezonu. Ewentualnie jeszcze jednej rzeczy, która pozostała naszym zawodnikom, czyli Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Ci swoje zadanie spełnili awansując do finału, w którym czekała na nich dobrze znana choćby z poprzedniego sezonu w IV lidze Chełmianka. Dobrze znana w teorii, bo klub znad Uherki w połowie bieżących rozgrywek dopadły problemy finansowe, przez co musiał on dość znacznie przemeblować skład. Niemniej udało mu się obronić status trzecioligowca, a do tego dostąpił zaszczytu gry w Zamościu. Co więcej, udało mu się to starcie wygrać, dzięki czemu to chełmianie za kilka tygodni zmierzą się z zespołem z wyższej półki – już w fazie ogólnopolskiej. Zamościanie zaś ten mecz z pewnością zechcą jak najszybciej zapomnieć, bo nigdy nie jest miło pamiętać o porażce 2:3 na własnym stadionie, kiedy prowadziło się jeszcze w 88. minucie.

Ale moim zdaniem ciężaru tego meczu nie udźwignął poza piłkarzami gospodarzy jeszcze ktoś. Z całym szacunkiem bowiem, ale spotkanie nie miało należytej oprawy. Nie mam tu na myśli dopingu „sektorowego”, bo ten jak najbardziej był i jego konkretów się nie czepiam. Jednakże zdecydowanie gorzej to wszystko wygląda, gdy uświadomimy sobie, iż spotkanie mogło obejrzeć zaledwie 999 kibiców. A to dlatego, że wydarzenie nie otrzymało statusu imprezy masowej.

Przyznam, że nie wiem czy organizator występował o ten status, lecz nie zgodziła się na to policja, czy też osoby zajmujące się meczem uznały, że bezpieczniej będzie żadnych takich wniosków nie składać. Nie uważam przy tym, że ma to jakieś istotne znaczenie. Z zasadniczego względu – już niedługo takie mecze, jak środowy, będą u nas na porządku dziennym. I naprawdę należy odpowiednio zabezpieczyć widowiska, aby takie ekipy kibicowskie, jak Motor Lublin, Hutnik Kraków, Siarka Tarnobrzeg, KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski, Unia Tarnów czy Korona II Kielce mogły w Zamościu oglądać boje swoich drużyn. Bo nie mam wątpliwości, że przyjazdy tych zespołów wzbudzą w naszym mieście – przynajmniej na samym początku – duże zainteresowanie. Na tyle duże, że publiczność będzie przychodzić w liczbie powyżej tysiąca osób.

Nie tak dawno poruszałem problem braku normalnego cateringu na stadionie OSiR i podtrzymuję zdanie, że to istotna organizacyjnie sprawa w kontekście gry Hetmana w grupie czwartej trzeciej ligi. Ale zarazem muszą to być imprezy masowe, z czego nasi włodarze doskonale sobie zdają sprawę. Wszak Hetman miał wedle planu awansować już w pierwszym sezonie po spadku AMSPN-u z trzeciej ligi lubelsko-podkarpackiej.

W tym wszystkim trudno mi zrozumieć coś jeszcze. Pamiętają Państwo być może wywiad pana Kapki z zeszłego sezonu, podczas którego mówił o szykowanych przezeń dodatkowych funduszach dla klubu, jeśli na jego mecze będzie chodzić ponad pięć tysięcy widzów. Zastanawiam się, w jaki sposób miałoby to się odbyć, skoro organizacja tych spotkań nie przypominała imprez masowych. Wnioskuję więc, że mecze te takowymi nie były. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. Ale jeśli nie, to chyba dobrze, że pan Kapka zbyt wiele z Hetmanem nie zwojował.

Zamość onLine / 2019-06-12