A więc zmowa!


Nie lubię spiskowych teorii dziejów, jak również nie przepadam za ludźmi je głoszącymi. Przede wszystkim dlatego, że takie osoby robią wszystko, aby sprawić wrażenie, że wiedzą wiele, choć w rzeczywistości ich wiadomości nie są tak liczne, jak prezentują. Przez co człowiek notorycznie ma wrażenie, że albo rozmawia z idiotą, albo sam jest takowym. Tyle tylko, że tak jak w każdej plotce znajdziemy ziarno prawdy, tak część z tychże teorii po jakimś czasie okazuje się mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Przyjeżdżając do rodzinnego miasta zdążyłem się przyzwyczaić, że muszę zatankować samochód w Krakowie do pełna, gdyż w Zamościu na benzynie na pewno nie oszczędzę. Ceny za litr paliwa niejednokrotnie różniły się w obu miastach nawet o 50 groszy na litrze. Podobnie wyglądała sprawa porównując ceny zamojskie z warszawskimi, choć tu trzeba dodać, że sama stolica jest bardzo różnorodna pod tym względem, dlatego wolę tankować na Woli, aniżeli na Pradze. W każdym razie zamościanie od dawna podnosili, że są poszkodowani za sprawą zmowy cenowej właścicieli stacji paliw. Ci odpowiadali, że nic z tych rzeczy, mamy wolny rynek, sami ledwie zipiemy i uwierzcie Państwo, że jeśli obniżymy stawki, to momentalnie upadniemy, dlatego zakładajcie karty lojalnościowe, zbierajcie punkty i kupujcie hot dogi z płynami do spryskiwaczy. Niektórzy mieszkańcy nawet w to uwierzyli. Po czym – to znaczy niedawno – otwarto stację przy hipermarkecie, znajdującym się niedaleko nowego gmachu sądu...

Zarządcy tej stacji jakby nigdy nic postanowili, że będą sprzedawać benzynę tanio. I to bardzo tanio, bo poniżej 5 złotych za litr benzyny 95. Kiedy w całym mieście i najbliższych okolicach trzeba było za takie paliwo płacić grubo powyżej 5,20 zł, oni poszli odmiennym torem. Lekko licząc, zalewając cały bak mojej corsy mógłbym oszczędzić kilkanaście złotych. Mógłbym, bo w Krakowie bez trudu można znaleźć punkty z ceną bardzo podobną. Zresztą nie trzeba w tym celu jechać aż do Grodu Kraka, gdyż podobnie tania benzyna znajduje się na Orlenie w Krasnymstawie, przy wylocie na Lublin.

Dopiero wówczas zarządcy pozostałych zamojskich stacji poszli po rozum do głowy i trochę spuścili z marż. Poza stacją przy MZK, bo tam jeszcze w ubiegłym tygodniu stawki należały do największych w mieście. Co nie zmienia faktu, że okazało się, iż ów wolny rynek jednak pozwala na obniżenie cen paliw, a stacje jakoś prosperują i nawet nie słychać, żeby narzekały. Pytanie tylko czy będzie to już trend stały, czy też jedynie chwilowe odprężenie.

Zamość onLine / 2019-06-29