Droga Zamojska Młodzieży!


Niniejszy tekst będzie czymś w rodzaju manifestu skierowanego do pokolenia, które za chwilę wkroczy w dorosły świat. Pokolenia na razie pełnego młodzieńczych ideałów, planów na przyszłość i wizji, w których ono będzie zdobywało szczyt za szczytem, sukces za sukcesem i tytuł za tytułem. Jeśli nawet mającego jakieś obawy, to raczej skupione na otoczeniu. Z nich właśnie wziął się pomysł organizacji kolejnego Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który odbędzie się już w najbliższy piątek, 20 września. Zaledwie pół roku po jego pierwszej edycji m.in. na zamojski Rynek Wielki ponownie wyjdą uczniowie, którzy zaprotestują przeciwko niszczeniu naszej planety. Nie tylko zresztą oni, bo w Zamościu swój udział zapowiedzieli m.in. Łukasz Kwiatkowski i Marta Pfeifer. Dla nich dwojga żałuję, że nie będę mógł uczestniczyć w tym wydarzeniu, bo jestem ciekaw, jak odniosą się do pytań młodych ludzi o budowę spalarni w Szopinku. Możemy bowiem opowiadać górnolotnie o odchodzeniu od węgla, stawianiu na odnawialne źródła energii i innych tematach aktualnych tak samo w Zamościu, jak i np. w Zgorzelcu, ale wiarygodność polityków najlepiej sprawdzać pytając o rzeczy właściwe dla konkretnego miejsca. A tak się składa, że wspomniana para w kwestii spalarni prezentuje krańcowo odmienne stanowiska.

Tak, Droga Młodzieży, nie wszyscy Was popierający ogólnie popierają Was konkretnie. Dlatego warto, abyście zawczasu się zorientowali, z kim rzeczywiście warto rozmawiać o sprawach klimatu. W ogóle zresztą warto tu operować wyłącznie konkretami. A tak się składa, że kwestie związane z tzw. zmianami klimatycznymi są jednymi z najbardziej opartych na emocjach. Wizje topniejących lodowców, pożarów lasów, wysychających rzek i głodujących dzieci do tego stopnia wbijają się w głowy zwykłych ludzi, że faktycznie są gotowi zrobić wszystko, aby nie stały się one rzeczywistością. Zapominają przy tym o kilku podstawowych sprawach, które sprawiają, że całość wygląda nieco inaczej. W gruncie rzeczy nawet bardziej przerażająco.

Otóż, Droga Młodzieży, przyroda nie zna granic. Ergo – jakiekolwiek ludzkie działania mające spowodować spowolnienie zmian klimatycznych mają sens jedynie wówczas, gdy podejmą je WSZYSCY. A przynajmniej większość. Tym samym nie mają one żadnego sensu, jeśli podejmuje je znikomy procent ogółu ludzkości. A Unia Europejska, która o konieczności działań na rzecz powstrzymania zmian klimatu krzyczy najwięcej, jest właśnie takim marginalnym podmiotem w skali świata. Pomijam już drobiazg, że słowo „krzyczy” jest tu nieprzypadkowe, bo nawet Niemcy bynajmniej nie stawiają sobie za cel odejścia od węgla w ciągu najbliższej dekady, lecz przeciwnie – budują kopalnie węgla brunatnego. Ale ok – przyjmijmy, że UE przynajmniej coś robi. Za to nic w tym celu nie zamierzają robić USA, Chiny, Indie, Rosja i paru innych gigantów, którzy łącznie są odpowiedzialni za niemal 90 proc. emisji dwutlenku węgla. Nawet Japonia buduje własne elektrownie węglowe.

Tak się składa, że wpadł mi w oko niedawno artykuł na temat stawów „Echo” w Zwierzyńcu, które w tym roku dotknęła naprawdę poważna susza. Do tego stopnia, że o ile jeszcze w zeszłym roku można się było w nich kąpać, to minionego lata okazało się to niemożliwością – woda sięgała co najwyżej kolan. Autor tekstu – skądinąd całkiem stonowanego w swym przesłaniu – wskazywał, że tak naprawdę na utrzymaniu obecnego stanu rzeczy zależy koncernom paliwowym, dlatego nie są one zainteresowane przechodzeniem w większym stopniu na odnawialne źródła energii. Po drugiej stronie barykady zaś stoją zwykli ludzie, jak właśnie mieszkańcy Zwierzyńca, dlatego im powinno zależeć na zamianach w tym zakresie. Droga Młodzieży, trochę to za proste. Pomijając fakt, że tak naprawdę na każdych warunkach klimatycznych ktoś zyskuje, a ktoś traci i pomijając także fakt, że nawet osławione samochody elektryczne – swoją drogą jak dotąd skrajnie niefunkcjonalne – podczas powstawania bynajmniej nie stanowią przykładu dbania o środowisko, poza normalnym dbaniem o czystość w swoim otoczeniu jako zwykli ludzie za wiele zrobić nie możemy. Oczywiście możemy stosować przeróżne bojkoty konsumenckie, ale koncerny naprawdę sobie poradzą. Za to my angażując się w przedsięwzięcia tyleż kosztowne, co mające faktycznie marginalne dla naszego życia znaczenie, tak naprawdę nie poprawiamy życia sobie, tylko... tym, którzy do tych działań nas namawiają. Co więcej, oni o tym doskonale wiedzą, dlatego wspierają np. osławioną Gretę Thunberg, która święcie wierzy w swoją proekologiczną misję nie bacząc na to, że kosztuje ona klimat więcej aniżeli jej brak. I Was też będą wspierać, jeśli pójdziecie jej śladem. Ale za pewien czas odkryjecie, że zostaliście zwyczajnie wykorzystani. A klimat i tak się będzie zmieniał.

Zamość onLine / 2019-09-17