Sylwester na zero fajerek


Wiem, że są wśród moich Czytelników osoby, którym nie w smak ilekroć krytykuję kogoś personalnie. Ich zdaniem lepiej, żebym zostawił jakieś miejsce na anonimowość tej osoby, że trochę to niekulturalne i w ogóle mało przyjemne rzeczy powinno się adresować tak, by zorientował się w nich tylko sam zainteresowany. Przepraszam, ale do mnie taka argumentacja zupełnie nie trafia. Piszę na tych łamach niemal wyłącznie o osobach publicznych, który to status otrzymuje się w sposób dobrowolny. Jeśli więc ktoś się na niego decyduje, powinien liczyć się z oficjalną oceną negatywną. Uprzedzając pytania – krytykę wysuwaną wobec mnie pojmuję identycznie.

Dlatego właśnie dziś napiszę o kwestii, którą w ubiegłym tygodniu poruszyła była radna i nie tak dawno kandydatka na urząd prezydenta Zamościa – Marta Pfeifer. Tym razem postanowiła pouczyć Andrzeja Wnuka oraz mieszkańców Hetmańskiego Grodu przykładem z Nowego Sącza. Tamtejszy samorząd podjął decyzję, że najbliższy Sylwester organizowany przez władze będzie pozbawiony pokazu sztucznych ogni. W zamian odbędzie się pokaz laserowy. Wszystko to w imię dobra zwierząt, które co roku potwornie cierpią wobec wszechobecnego nagromadzenia hałasu. W naszym pełnym ciemnoty mieście zaś fajerwerki jak najbardziej będą obecne, aby tradycji stało się zadość. Obserwatorów przyjdzie na pewno sporo, bo też i muzyczna gwiazda wieczoru będzie nader zacna – Golden Life.

Nie powiem, żebym był entuzjastą petard i fajerwerków innego rodzaju. Nie rozumiem tego i też nie czuję się zbyt komfortowo w sytuacji, gdy dookoła ludzie strzelają czym popadnie. Zwłaszcza, że to kosztuje całkiem spore pieniądze. Jednocześnie jednak rozumiem, że moje odczucia są po prostu odmienne od dużego odsetka pozostałej części społeczeństwa. To się nazywa demokracja, na której pani Pfeifer bez wątpienia zależy.

Pani była radna swój postulat argumentuje przede wszystkim tym, że władza lokalna powinna świecić przykładem dla mieszkańców. Jej zdaniem kiedy ludzie zobaczą, że można zamiast fajerwerkami fajnie powitać Nowy Rok laserami, staną się fanami tej formy świętowania i petardy zaczną odchodzić do lamusa, co ogromnie pomoże naszym czworonogom. Czy takie rozumowanie możemy uznać za mające podstawy? Śmiem wątpić, bo fajerwerkami wiele hałasu potrafi zrobić już jedna osoba, tak więc zwierzęta większego spokoju zbytnio nie odczują, gdyż strzelanina odbywa się w całym mieście. Pominę drobiazg, że eksplozje przeróżnego rodzaju słychać co roku na słynnym „Światełku do nieba”, stanowiącym kulminacyjny punkt Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, którą to imprezę pani Pfeifer popiera w całej rozciągłości.

Pamiętając jednak, że pani Marta od lat aktywnie działa na rzecz zwierząt, postanowiłem sprawdzić w protokołach Rady Miasta czy zwracała uwagę na wspomniane kwestie sylwestrowe w czasach, gdy ona była radną, a Zamościowi szefował Marcin Zamoyski. No i może powinienem był przejrzeć trochę więcej protokołów aniżeli tylko z sesji listopadowo-grudniowych, ale proszę sobie wyobrazić, że nie znalazłem żadnej wypowiedzi pani Pfeifer na ten temat. Szukałem też w sieci artykułów, w których mówiłaby mediom o tym problemie i również nie znalazłem niczego. Zatem pani Marto – skoro do pani świadomość szkodliwości hałasu u czworonogów dotarła dopiero wtedy, gdy zmienił się prezydent, to i reszcie mieszkańców proszę dać jeszcze trochę czasu.

Zamość onLine / 2019-12-19