WOŚP, czyli coroczne granie bez refleksji


Osiem lat temu na tych łamach przedstawiłem swoje zdanie na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która swój finał przeprowadzała wówczas po raz dwudziesty. Przyznam nieskromnie, że to jeden z tekstów, który uważam za aktualny do tej pory. A może nawet więcej – dziś jego aktualność jest jeszcze większa.

Nie będę zatem powielał tego wszystkiego, co wówczas zawarłem. Każdy z tamtych argumentów można powtórzyć również obecnie. Zmieniły się natomiast polityczne realia, co paradoksalnie obnaża bezsens prowadzenia wspomnianej akcji przynajmniej w dotychczasowy sposób. Celowo użyłem słowa „bezsens”, gdyż należy na sprawę patrzeć kompleksowo. Zwłaszcza jeśli sami organizatorzy WOŚP twierdzą – przynajmniej oficjalnie – że nie jest to czysta sztuka dla sztuki, a pomoc chorym dzieciom. Cóż, jeśli naprawdę chodzi tu o pomoc chorym dzieciom, to tym bardziej WOŚP powinna przestać istnieć.

Tegoroczny finał WOŚP był finałem dwudziestym ósmym. Jak zwykle pewnie za kilka tygodni bądź miesięcy ktoś zgłosi Jerzego Owsiaka do pokojowej Nagrody Nobla, Norweski Komitet Noblowski tę kandydaturę – jak kilkadziesiąt, o ile nie kilkaset, innych – zarejestruje, a nasze społeczeństwo znów obiegnie wieść, iż Owsiak został do Nobla nominowany. Po czym znów się okaże, że cały świat owsiakową inicjatywę ma w głębokim poważaniu, co oczywiście ponownie nie doprowadzi do głębszego przemyślenia sprawy przez Naród. A już choćby ten drobiazg powinien wpłynąć na ruszenie mózgownicą przez co światlejszy umysł. Tym bardziej, jeśli sam się za takowy uważa, a Komitet Noblowski traktuje jako świecki odpowiednik Watykanu.

Postawmy więc sprawę bardziej konkretnie: czy fakt, iż ŻADEN kraj nie zorganizował swojego odpowiednika Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, oznacza że to z resztą świata jest coś nie tak? Czy może jednak mimo wszystko z nami? Skoro WOŚP to taki fenomen socjologiczny, to siłą rzeczy ktoś powinien się na nim wzorować. Wbrew pozorom bowiem nasz system opieki zdrowotnej nie jest taki najgorszy nie tylko w świecie, ale i w Europie. A jednak inne kraje wolą nie angażować mnóstwa pieniędzy publicznych po to, by zebrać kwotę równą dwóm promilom całej sumy pakowanej w system państwowej ochrony zdrowia.

Polacy jednak na refleksję są odporni i kompletnie nic im mówi nam także fakt, że odkąd Orkiestra straciła swoje miejsce na antenie TVP, nie przeszkadza to jej w zbieraniu coraz większej liczby pieniędzy. A trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno koszta, jakie z tego tytułu ponosiła Telewizja Polska, były naprawdę znaczące, bo też i musiała do tego angażować swoje wszystkie ośrodki regionalne przez cały dzień. Ergo – obecnie zrobiło się po prostu trochę normalniej, co jednak nie dla wszystkich jest oczywiste, a raczej stanowi „dowód podłości obecnej władzy”. Kompletnie nie mówi też nic im np. to, że celebryci robią sobie z Polaków zwyczajne jaja wystawiając na słynne licytacje w ramach WOŚP po prostu to, co się niepotrzebnie kurzy na półce. Ewentualnie – jak Kasia Tusk – są o tyle bardziej frywolni, że pozwalają licytować spacer ze swoim psem…

Zaznaczam, że niekoniecznie chodzi mi o zaoranie całej akcji, likwidację majątku Orkiestry i pożegnanie jej do końca świata i o jeden dzień dłużej. Ale byłoby świetnie, gdyby przynajmniej przemyślano kwestie, o których wyżej napisałem.

Zamość onLine / 2020-01-16