Messi młota Zamość porzucił...


Cały sportowy świat w tym tygodniu mówi o jednym – Leo Messi zażądał głowy prezydenta FC Barcelony grożąc, że w przeciwnym razie uruchomi klauzulę w kontrakcie, która pozwala Argentyńczykowi odejść z tego klubu za darmo po zakończeniu każdego sezonu. Media zastanawiają się czy władze najsłynniejszego zespołu Katalonii ugną się, czy też Messi przejdzie do Manchesteru City, Interu Mediolan czy innej ekipy ze ścisłego topu. Wszyscy są zdania, że to koniec ważnego rozdziału w historii klubu z Camp Nou, który może nawet popadnie w dłuższy kryzys.

W międzyczasie jednak, w odległym o tysiące kilometrów od Barcelony Zamościu, dokonała się historia nader podobnego kalibru. Oto bowiem lokomotywa flagowa Klubu Sportowego „Agros” Zamość – czterokrotny mistrz świata z rzędu w rzucie młotem i wielokrotny zdobywca innych laurów w tej konkurencji po wielu latach postanowił zmienić klubowe barwy. Od kilku dni Paweł Fajdek reprezentuje AZS AWF Katowice.

Co to oznacza dla zamojskiego klubu? To, że na medal olimpijski będzie musiał jeszcze zaczekać. Fajdek był bowiem jedynym gwarantem odpowiedniego poziomu zawodników tego klubu i tak naprawdę jedyną nadzieją. Dodajmy – nadzieją, która dotychczas dwukrotnie zawodziła. W Londynie spalił wszystkie próby eliminacyjne, zaś w Rio było niewiele lepiej. Tokio miało być – oczywiście udanym – podsumowaniem i ukoronowaniem całej współpracy. Ale nie będzie. Zdecydowały kwestie finansowe, którym Agros nie umiał sprostać.

Ale rozstanie przebiegło w dobrej atmosferze, jak przynajmniej można wywnioskować z informacji w mediach społecznościowych. To dobrze, bo kulturę trzeba zachować w każdej sytuacji. Ja zaś na razie nie umiem się oswoić z tą obecną. Choć Fajdka z Zamościem łączył de facto tylko kontrakt, to dla mnie ten zestaw był jednym z najbardziej naturalnych.

Mam nadzieję, że finalnie – za kilka lat – wszyscy powiemy, iż po prostu dobrze się stało.

Zamość onLine / 2020-08-28