Czas zatrzymać tę machinę


Rok 2020 jest tak pomylony, że kiedy mamy do czynienia z historycznym wyczynem Igi Świątek, który zasługuje na uhonorowanie osobnym tekstem, równolegle dzieją się rzeczy wymagające natychmiastowej interwencji.

3 września opublikowałem tekst „W oczekiwaniu na apokalipsę”, podczas pisania którego miałem wrażenie siedzenia na beczce prochu. Kończące się lato i powrót dzieci do szkół niechybnie wskazywał, że za kilka tygodni sytuacja w kraju związana z pandemią koronawirusa będzie gorsza. Mało kto jednak przewidywał, że ruszy to aż tak szybko. I wcale nie chodzi mi tu o znacznie większą dzienną liczbę przypadków czy nawet ofiar śmiertelnych, która w tym momencie nie jest jeszcze jakoś szczególnie wysoka. Gorzej jednak wygląda sprawa z liczbą wolnych miejsc w szpitalach oraz dostępnych respiratorów. Te wartości szybko zaczęły spadać w sposób nader radykalny. Do tego stopnia, że pojawiły się już nawet pierwsze informacje o pacjentach, którzy dokonali żywota w karetkach pogotowia ratunkowego, wożących ich od szpitala do szpitala w nadziei, że gdzieś znajdą opiekę. Ergo – jest już naprawdę źle.

Z drugiej strony w ostatnią sobotę w kilkudziesięciu miastach Polski – w tym w Zamościu – mieliśmy do czynienia z happeningami żegnającymi „plandemię”. Oglądając spotkanie zamojskie zastanawiałem się komu najpierw puszczą nerwy. Finalnie nie puściły nikomu, ale mętlik w głowach przypadkowym przechodniom został uczyniony potężny. A symbolem tych dni stała się bez wątpienia maseczka, którą od ostatniej soboty trzeba nosić przy każdym wyjściu z domu, co organizatorom happeningów okrutnie się nie spodobało.

Patrzę na to wszystko z rosnącym przerażeniem, bo choć statystyki nigdy nie powiedzą całej prawdy, to i nie skłamią, o ile będziemy umieli wyłapać nieścisłości. Latem moja uwagę przykuły sposoby poruszania się po ulicach młodych ludzi, oderwanych od komputerów i nauki w trybie zdalnym. No i w tym roku był z tym jakiś dramat. Widziałem całe stada młodzieży garbiącej się i włóczącej się w tę i we w tę w sposób kompletnie nieprawidłowy. Całkowicie nieekonomiczny i nieanatomiczny. Jeśli to się nie odbije na kondycji fizycznej młodego pokolenia, to jestem kardynał hiszpański.

Nie jest dla mnie bohaterem ten, kto publicznie ściąga z siebie maseczkę i namawia do tego innych. Nie jest dla mnie bohaterem osoba negująca pandemię koronawirusa i spłycająca ją do corocznej epidemii grypy. Zbyt wiele zdarzyło się, aby patrzeć na takie postępowanie przez palce. Nie mówiąc już o tym, że na taką postawę zwyczajnie nas nie stać. Z drugiej strony – nie jest dla mnie też bohaterem osoba głosząca potrzebę kolejnego totalnego lockdownu. Tyle, że zdrowy rozsądek chyba już dawno zdążyliśmy zagubić.

Zamość onLine / 2020-10-15