Kiedy Konstytucja jest niezgodna z naszymi poglądami


Od zeszłego tygodnia prócz stałego tematu pt. COViD-19 mamy jeszcze jeden – wyrok Trybunału Konstytucyjnego określający aborcję eugeniczną jako niezgodną z Konstytucją. Po raz kolejny okazało się, że reakcja społeczeństwa skalę masowego zidiocenia wywaliła w kosmos, ale także trudno udawać, że zbieżność terminów z kryzysem epidemicznym jest całkowicie przypadkowa. Gdyby nie ta druga okoliczność, z pełną odpowiedzialnością ogłosiłbym zwycięstwo dobra nad złem. Ale nie ogłoszę, bo całość przypomina bardziej gaszenie pożaru benzyną.

Pragnę przypomnieć, że Naród już od dawna chodzi coraz bardziej wkurzony. Częściowo z własnej głupoty, a częściowo z winy rządzących szybciej niż planowano wpadliśmy w drugą falę koronawirusa. I to taką, która w Polsce przybrała obrót gorszy aniżeli wiosną. O ile wtedy można było powiedzieć, że przeszliśmy przez ten okres w miarę suchą stopą, to teraz perspektywy mamy dużo gorsze. Nie dość, że wszystko teraz potrwa najprawdopodobniej dłużej, to jeszcze możemy się naprawdę spodziewać kilkudziesięciu tysięcy ofiar śmiertelnych. A o stratach ekonomicznych najlepiej w ogóle nie myśleć, bo zejdziemy z tego świata zanim nas COViD-19 dopadnie. Do tego wszystkiego dodajmy jeszcze stado idiotów uparcie negujących pandemię oraz – po drugiej stronie – stado zwolenników zamknięcia wszystkiego co się da. Jak do tego wszystkiego jeszcze dodaliśmy wyrok TK, po którym stada zacietrzewionych feministek i ich pomagierów vel pomagierek wyszły na ulicę mając gdzieś obostrzenia przeciw epidemii, zrobiło się bardzo niewesoło. I to jak najbardziej świadczy o nieodpowiedzialności rządu.

Natomiast nie zmienia to faktu, że kiedy obserwuję te wielotysięczne tłumy protestujących na ulicach i w mediach społecznościowych, nie pozostaje mi nic innego jak tylko załamać ręce. Odrzućmy tu już nawet kwestię mojego światopoglądu, bo rzecz dotyczy kwestii zdecydowanie bardziej fundamentalnych. Otóż mamy do czynienia z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który jedyne co miał zrobić, to zbadać przepis zakwestionowany przez skarżących go pod kątem zgodności z Konstytucją. Ergo – jeśli ten wyrok nam się nie podoba, należałoby to uzasadnić argumentami dotyczącymi Ustawy Zasadniczej. Tyle, że to zbyt trudne. Zwłaszcza, że w ostatnich latach mieliśmy szereg opinii szanowanych prawników (np. prof. Andrzeja Zolla), którzy wskazywali, iż jak najbardziej życie poczęte też zasługuje na ochronę prawną wynikającą z Konstytucji RP.

Co zatem wymyślili oponenci? Że wyrok TK jest „nielegalny”, bo i sam Trybunał w obecnym składzie jest „nielegalny”. Chodzi oczywiście o historie sprzed pięciu lat i zamieszanie, jakiego Platforma z PiS-em dokonali w zakresie liczby wówczas wybranych sędziów Trybunału. Zamieszanie, które mamy po dziś dzień, bo też i żadna ze stron nie zaproponowała jakiejkolwiek „opcji zerowej”, abyśmy tu mieli porządek już raz na zawsze. Nasuwa się jednak zasadnicze pytanie: czemu wcześniejsze wyroki owego „nielegalnego” Trybunału Konstytucyjnego nie były kontestowane? Czemu one nie wywoływały protestów społecznych? Czemu tamta „nielegalność” nikomu nie przeszkadzała? I czy nie przeszkadzałaby i tym razem, gdyby aborcja eugeniczna została uznana za zgodną z Konstytucją?

Apeluję zatem – nie rżnijcie głupa. Zdążymy wszyscy oberwać równo po głowie jeszcze z zupełnie innego powodu.

Zamość onLine / 2020-10-30